piątek, 1 marca 2013

Zayn

                                                              *
    +18   
  Mocno,była pewna że zbyt mocno,trzymała go w pasie.Wiatr rozwiewał jej rude kosmyki włosów. Nieziemsko przerażona pragnęła żeby w końcu się zatrzymał,jednak bała się przyznać że cholernie się boi. Cholernie? Bardziej niż cholernie. Z tego wszystkiego nawet nie zauważyła kiedy się zatrzymali.On bez słowa strząsnął jej ręce,zszedł z motoru,nawet nie zaszczycając jej jednym spojrzeniem.Był skurwielem. Ale właśnie to ją w nim pociągało.Nieprzeciętny, muzyk milioner.Potrafił był czuły, kochający,ale też niekiedy zimnym draniem. Zsunęła się prędko i podążyła za nim ,po drodze się potykając. Ledwo za nim nadążała , lecz on nie zatrzymywał się. Wręcz przeciwnie przyśpieszał kroku żeby biegła za nim. Mieli układ: Obydwoje kręciła ostra jazda,lubili zaskoczenia, brutalne igraszki.Ona uwielbiała gdy był władczy , traktował ją jak śmiecia. On natomiast uwielbiał nią pomiatać i wiedzieć że jest tylko jego. Truchtając, gdyż zdecydowanie nie można to było nazwać chodem rozglądała się wkoło. Znajdowali się w lesie, wkoło pełno było drzew. A ciemno było, jak w cholernej dupie u murzyna! Przerażona nie chciała go zgubić więc nie mogła się zbytnio rozglądać. Czuła że powoli zaczyna podniecać ją ta cała sytuacja. Może i była dziwna,ale sama o tym wiedziała. W dali usłyszała huk sowy i jakieś trzaski gałązek.Pobiegła szybko i truchtała obok Zayna. Spojrzała się na niego, pragnęła aby się uśmiechnął , chociażby nawet zaszczycił ją jednym zerknięciem. jednak on twardo szedł do przodu , z kamiennym wyrazem twarzy.
-Zayn , gdzie my idziemy. Boję się. -Powiedziała,jednak tak jak się spodziewała nie otrzymała odpowiedzi.Podziwiała jego determinacje. Gdy ona robiła mu niespodziankę zawsze musiała się wygadać. Tak , to co on robi jest niespodzianką dla niej.Seksualną niespodzianką. Już teraz czuła że robi jej się mokro w pewnych rejonach ciała i jest mocno rozpalona. on wiedział co ją podnieca. Chyba nawet lepiej od niej. W ciemnościach podróżowali jeszcze kilka  minut. W oddali zauważyła jakąś chatkę, raczej ruinę.
-Zayn, czy ty mnie tam prowadzisz?kurwa.- powiedziała zlekko przerażonym głosem. Jednak jej myśli ukryte gdzieś głęboko były inne. Chciała tego.
    Wprowadził ją do środka. Nie zapalił światła po prostu zamknał za nią drzwi i powiedział:
-Rozbierz się i usiądź na tym łóżku. Czekam  minutę. Inaczej będzie kara- Nawet na nię nie spojrzał kątem oka. Księżyc wpadał przez rozbite okno. Czuła jak śmierdzi tu.... menelem ? Alkoholem. Nie potrafiła sprecyzować tego zapachu. Pośpiesznie się rozebrała. Prędko poprawiła włosy. Nienawidziła jazdy an motorze. Jeszcze nigdy się do tego nie przyznała Zaynowi. Wyśmiałby ją, w sumie może i by zrozumiał ? Usiadła w fotelu. Noga na noga. Na szczęście Miała świeżo wydepilowane dolne części ciała. Czekała z niecierpliwieniem ,rozmyślając co też mógł znowu wymyślić. Równo po minucie zapaliła się smętnie zwisająca z sufitu żarówka. Fuj, ta rudera była ohydna. Zgniłe zielone ściany z popękanym tynkiem, na podłodze jakiś czerwony dywan z dziurami po papierosach a w centralnym punkcie , jakieś materace. Na szczęście z czystą pościelą. Pod oknami jakiej butelki po jabolach i różne śmieci. Pomimo tego pomieszczenie te miało swój urok.  Zayn stanął przed nią w końcu uraczając ją swoim spojrzeniem. Czuł że coś mu już rośnie w spodniach.Nie wiedział po co ją tu sprowadził. Odkrył to miejsce niedawno. Wyprostował się i zaczął swoją grę.
-Wstań i ściągnij mi koszulkę.-Ona bez słowa sprzeciwu zrobiła to o co on prosił. Delikatnie , zmysłowo powoli. Następne zaczęła opuszkami palców jeździć po jego szyi.
-Przestań! Kto ci pozwolił! Za karę wypnij się i dostaniesz klapsa w tyłek! -Wypielą się. Pragnął żeby go dotkała , jednakże musiał być twardy. To on tu jest władcą i on musi decydować o jej losie. Jej pośladki były takie jędrne. Dał jej lekkiego klapsa.
-Odwróć się i... pocałuj mnie. Zatopili się w namiętnym pocałunku. On już nie mógł wytrzymać zaczął macać ją po plecach, ona w tym samym momencie gorączkowo rozpinała mu pasek i spodnie. O tak! Jego ogier był taki ogromny. I już w całkowitym wzwodzie...
-Połóż się! -nakazał po czym,czym prędzej ściągnął spodnie, bokserki i położył się na niej. Całował ją zachłannie , wygłodniałe jakby jej nie widział przez parę lat. Ja po rozłące. Ona ręką jeździła po jego nabrzmiałym członku. Czując każdą jego żyłę. On zaczął wsadzać paluszka w jej już mocno nabrzmiałą różyczkę.
    Rozpalona do granic wytrzymałości krzyknęła:
-Weź mnie! Proszę błagam! Nie torturuj już mnie tak dłużej-Pragnęła tego , czuła że dłużej nie wytrzyma tej rozkoszy. Musi mieć go w sobie. Tak bardzo go kocha. I jest jej wspaniale w tym pomieszczeniu. Zaczął się z nią drażnić. Zaprzestał pieszczot tylko po prostu ją całował. Postanowiła przejąć inicjatywę.Sama nakierowała jego członka i wprowadziła w siebie. Natychmiast poruszał się w niej. Spragniony jej ciała. Zachwycony jej bliskością i ciepłem. Kochał się z nią zachłannie , szybko. Do granic wytrzymałości. Krzyczeli , piszczeli, wili się jako jedność. On pieścił jej piersi , ona z zamkniętymi oczami skupiała się na doznaniach płynących z dwóch miejsc. W końcu po jakimś czasie skończyli. Doszli razem , złączeni kochankowie. Po wszystkim pocałował ją czule i już bez obojętności. Uśmiechnął do niej płomiennie .
-I co kochanie ? Podobała ci się ta zabawa? Mam nadzieję że dobrze grałem Twojego pana. Jeśli za bardzo to przepraszam.
-Nie , skądże było wspaniale. Naprawdę zamiast muzykiem powinieneś zostać aktorem.
    Ona nie wiedziała jednak jednego. Uległ jej bo ta zabawa miało wyglądac całkiem inaczej. 
W świetle księżyca zasnęli w swych ramionach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz